Czytania na dziś


68 myśli nt. „Czytania na dziś”

  1. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: “Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi
    z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!”
    Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go
    o to Odpowiedział im: “I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala”. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: “Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”.
    Mk 7, 14-23
    Ver I JAB
    Chcielibyśmy być porządnymi, ale to nam nie wychodzi…
    Trudzimy się przez lata, by uczynić przynajmniej jakiś krok do przodu, jednakże stwierdzamy, że stale stoimy w tym samym martwym punkcie.
    Nie jesteśmy zadowoleni z siebie, nie są zadowoleni z nas także inni.
    A co najgorsze, także i Pan Bóg, którego z tego powodu nieraz prosimy: Zmiłuj się, Boże, i przebacz nam…
    Kiedy stajemy przed Nim na modlitwie, i to nawet na takiej,
    w której prosimy Go właśnie o przebaczenie, nie wytrzymamy długo bez roztargnienia i niecierpliwości.
    A kiedy spotykamy się z ludźmi, nie potrafimy na niektórych nawet spokojnie spojrzeć, podczas gdy od niektórych nie umiemy oderwać swego wzroku.
    Powierzone nam zadania długo odkładamy, a zbyt szybko kończymy.
    Nie przyswoiliśmy sobie dotąd właściwej miary ani
    w odpoczynku, ani w jedzeniu.
    Jeśli ktoś do nas przemówi, nie potrafimy podjąć rozmowy,
    a kiedy zaczniemy mówić, nie wiemy, kiedy przestać.
    Smutni jesteśmy, że nie mamy tego, co posiadają inni, a kiedy to osiągniemy, chcielibyśmy, aby z zazdrości posmutnieli oni.
    Źli jesteśmy. Gniewa nas to i niekiedy staramy się o poprawę.
    Jednak nie wychodzi nam to.
    I nie wyjdzie – mówi nam nasz Nauczyciel i Pan – dopóki nie zmienimy swojego serca.
    Jeśli zadaniem naszego cielesnego serca jest przyjmowanie krwi pozbawionej pożywek i wysyłanie do całego ciała takiej, która przynosi ciału pokarm i ciepło, a z nimi życie, coś podobnego wykonuje w nas ten “duchowy ośrodek”, o którym myśli Pan, kiedy żąda od nas zmiany…
    Jeśli to duchowe serce jest zepsute, wszystko w nas ulega zepsuciu.
    Jeśli jest w porządku, wszystko uzdrawia i porządkuje.
    Teraz powiedzmy, od czego ten “duchowy ośrodek” w nas się psuje i czym naprawia.
    Zwykle jego skaza zaczyna się w młodości, kiedy do głosu zaczynają dochodzić namiętności, a rozum i wola nie są jeszcze przygotowane, by stawić im czoła. Młody człowiek zaczyna tęsknić za czymś, co należy do ciała, a potem także sięga po to ręką. Sumienie jako-tako uformowane mówi mu: Nie powinieneś… Bóg, który jest nad tobą, tego sobie nie życzy, a ludziom, którzy są wokół ciebie, to szkodzi. Młody człowiek patrzy na wszystko przez pryzmat swoich sympatii. Jeśli dojdą do tego rozmowy jemu podobnych i książki zawierające błędną teologię ciała, seksu i wolności, upadek jest blisko. Gniewa się na tych, którzy mu zaprzeczają, zazdrości tym, którzy mają większą przyjaźń u ludzi i dlatego zaczyna ich obmawiać, aby siebie obronić, poniża ich, aby siebie wywyższyć i patrzy nienawistnym okiem na tego lub owego.
    Czy jest tu jeszcze możliwa zmiana?
    Dopóki żyjemy, zawsze jest możliwa. Przez operację serca, przez zastąpienie tego kamiennego sercem żywym i ciepłym, jak by nam poradził Ezechiel. Przy tej operacji chirurgiem może być tylko Bóg, a skalpelem ostrym na obie strony jest ten miecz, który przyniósł na świat Chrystus – miecz przyjętego od Niego i z Jego pomocą wprowadzonego w życie słowa.

    Ver II JOX
    „Zło z wnętrza pochodzi” – z tego co człowiek wytworzył a nie z tego kim jest bo został dobrze stworzony. Po prostu źle się nauczył, lub został nauczony, niewłaściwie nauczył się reagować; źle podchodzi do swojej osoby lub ludzi, choć jest w nim pragnienie dobra.
    Mam ukierunkować swoje serce, popularne „lubię to”, na sprawy Boże, sprawy poprawy swojego wnętrza, lubić to co czyni mnie człowiekiem, kochać to co czyni mnie otwartym na prawdę o sobie, kochać drogę Bożą.

  2. Na 31 VII 2018
    Inną przypowieść im przedłożył: “Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. (…)
    Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: “Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście!” On odpowiedział: “Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz
    i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce
    w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!”
    Mt 13, 24-30 i 36-43

    Skąd na roli świata wziął się chwast? – pytają słudzy Boży swojego Gospodarza.
    A On im odpowiada:
    Kiedy spaliście, przyszedł nieprzyjaciel i nasiał swojego chwastu między pszenicę.
    On zawsze wtedy chodzi i czyni Mi szkodę, kiedy moi słudzy śpią…
    Ten sen, który na nich przychodzi także i wtedy, kiedy mają czuwać, ma oczywiście swoje przyczyny.
    Pierwszą z nich jest pragnienie wygody i przyjemności, które wyobrażają dobre jadła, napoje, miękkie krzesła albo kanapy.
    Drugą przyczyną tego bardzo szkodliwego spania jest ciemność, a w niej niezakłócona cisza. Kiedy sługa się mu odda, nie chce niczego widzieć i niczego słyszeć, zamyka oczy i uszy, a nieprzyjaciel chodzi po Bożej roli i sieje chwast, gdzie mu się zechce.
    Trzecią okazją, którą nieprzyjaciel Bożego królestwa chętnie wykorzystuje, jest grzeszne spanie we dwoje. Zwłaszcza o tym trzeba myśleć i bronić się przed nim. Kto bowiem oddaje się fantazjowaniu
    o rzeczach ciała, tym samym traci chęć do obrony tego, co należy do Boga. Tak przecież czytamy w Piśmie: “Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha” (1 Kor 2, 14).
    A na koniec jeszcze jedno pytanie, natury całkowicie osobistej: A jakim ja jestem strażnikiem na Bożej roli?
    Czy jestem wystarczająco czujny także i teraz, kiedy Pan tym swoim słowem sieje we mnie swoją pszenicę, która ma we mnie rosnąć czysta, bez chwastu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Żywe Wotum za pontyfikat Papieża Polaka i wizytę w Siedlcach

Menu Title